Tutaj jesteś: Strona główna > Blog >
Dawid Jackiewicz > Wrocław 2010 - ,,Miasto Marzeń”, które potrz... |
|
BLOG
24 września 2010, 12:25
Wrocław 2010 - ,,Miasto Marzeń”, które potrzebuje gospodarza.
Przed kilkoma dniami premier Tusk ogłosił w końcu datę wyborów samorządowych.
Odbędą się one 21 listopada 2010 roku, a ja zamierzam ubiegać się w nich, jako wrocławianin i kandydat Prawa i Sprawiedliwości, o zaszczytny urząd prezydenta naszego miasta. Gdy w 2002 roku Rafał Dutkiewicz obejmował stanowisko prezydenta Wrocławia witaliśmy go pełni nadziei, ale i obaw. Miała być to prezydentura przełomu i cywilizacyjnego skoku. Czytaliśmy wtedy w obietnicach przedwyborczych, że „ dokończymy Obwodnicę Śródmiejską w południowo-zachodniej i północnej części miasta, wybudujemy kilka wiaduktów i przepraw mostowych”, „Wrocław stanie się miastem przejezdnym i przyjaznym dla rowerzystów”, „zadbamy nie tylko o podnoszenie standardu centrum miasta, ale o wszystkie jego dzielnice”, „powstanie ratowniczy numer 112”, „zrealizujemy program Szkoła bez narkotyków”, „zakończymy budowę wałów przeciwpowodziowych na Kozanowie”, „wesprzemy lokalnych przedsiębiorców”. To wszystko cytaty, proszę Państwa, sprzed 8 lat. W te plany wierzyliśmy i staraliśmy się je wspierać w poczuciu troski i odpowiedzialności za los naszego miasta. Gdy w 2006 roku Rafał Dutkiewicz ponownie zasiadł w Ratuszu i ponownie powtórzył hasła z 2002 roku, nadal witaliśmy go z nadzieją, ale obaw tym razem było więcej. Teraz, gdy Rafał Dutkiewicz po raz trzeci chce zostać prezydentem i po raz trzeci słyszymy hasła sprzed 8 lat –hasła, które nie straciły aktualności- trzeba powiedzieć jasno: obaw jest najwięcej, a nadziei bardzo mało. Dlatego zdecydowałem się kandydować. Polityka i rządzenie nie mogą być domeną pustych słów czy niespełnionych obietnic. Każdy ma prawo do swojego pięknego snu o Wrocławiu, ale podczas gdy w Ratuszu pięknie śnią o Expo, Europejskiej Stolicy Kultury czy Europejskim Instytucie Technologicznym, innym śni się cytat z Karla Krausa: „Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam.” Spójrzmy na fakty. Obwodnica Śródmiejska w południowo-zachodniej części miasta nie została dokończona; w północnej zresztą też nie. Wrocław nie stał się miastem przejezdnym, a próba przemierzenia go rowerem nadal pozostaje aktem odwagi. Ścieżki rowerowe w rzeczy samej powstają, ale bez spójnego systemu, który łączyłby je w całość. Ratowniczy numer 112 jest w powijakach i nie działa skutecznie. Szlachetna akcja „Szkoła bez narkotyków”? Właśnie w Polska The Times opublikowano we wrześniu artykuł, że w 2009 roku doszło do 21% więcej przestępstw narkotykowych w szkołach niż w roku wcześniejszym. Natomiast przywołana przez dziennikarkę psycholog z Monaru potwierdza, że liczba leczonych, młodych ludzi we Wrocławiu (nawet trzynasto-, czternastolatków) jest od kilku lat taka sama, zatrważająco wysoka. Dbałość Prezydenta Dutkiewicza o inne dzielnice poza centrum? Wystarczy powiedzieć, że 10000 mieszkań we Wrocławiu nie ma kanalizacji. Na nieśmiertelny, prezydencki szlagier o budowie wałów przeciwpowodziowych na Kozanowie opuśćmy zasłonę milczenia. Byłoby jednak niesprawiedliwie z mojej strony nie widzieć zmian, które dokonały się we Wrocławiu w ciągu ostatnich lat. Byłoby też szaleństwem kwestionować konieczność przeprowadzania remontów dróg. Mam jednak prawo, jako mieszkaniec Wrocławia, zapytać dlaczego to wszystko tak bardzo się wlecze? Ile czasu można żyć na permanentnym placu budowy? Moim zamiarem jest przyspieszenie tych prac, stworzenie spójnej wizji rozwoju komunikacyjnego miasta i konsekwentna jej realizacja. Co roku mieszkańcy Wrocławia przeżywają swoiste déjà vu: „Zaraz, zaraz… Czy to torowisko i ta ulica nie były niedawno remontowane?” Oczywiście, że były…tylko teraz wymagają poprawki! Naprawdę można wyłaniać w przetargach solidnych wykonawców, którzy oddadzą zadania w terminie i nie trzeba będzie po nich, za pół roku, zaczynać remontu od nowa. Musimy stworzyć alternatywę dla samozachwytu naszej, wrocławskiej władzy i PR-owskiej otoczki, udanie podpatrzonej od Platformy Obywatelskiej. Naszym miastem można zarządzać lepiej, taniej i efektywnej. Przy okazji trzeba dodać, że Wrocław jest, drugim po stolicy, najbardziej zadłużonym miastem w Polsce i na każdego z nas, wrocławian, przypada 2809 zł do oddania. Dla porównania w Poznaniu, który też rozwija się, remontuje stadion, przygotowuje się do EURO 2012 i ma Aquapark- a nawet kilka…- zadłużenie na jednego mieszkańca wynosi 1300 zł. Prowadzona od 8 lat polityka Prezydenta Rafała Dutkiewicza to polityka fajerwerków. Jeżeli Aquapark - to koniecznie największy w Polsce, jak fontanna - to oczywiście też największa, jak parking miejski - to rzecz jasna najbardziej spektakularny, pod miejską fosą..., jak promocja - to oczywiście w CNN i New York Times. Serce rośnie – niestety, równo z debetem w banku. Ostatnia koncepcja Prezydenta o stworzeniu trzech centrów rekreacyjnych dla wrocławian -Rynek, Hala Stulecia, Stadion- wpisuje się idealnie w ten fajerwerkowy scenariusz. Ja inaczej widzę rozwój naszego miasta. Wrocław potrzebuje zrównoważonego rozwoju całej tkanki miejskiej, a nie tworzenia „wysp szczęśliwości”. Wrocławianie potrzebują swego miasta na co dzień, nie od święta. Mimo wielu zapewnień nadal istnieje podział na „Wrocław A” i „Wrocław B” - już 500 metrów od Rynku egzystują mieszkańcy w kamienicach z odrapanymi klatkami schodowymi i wspólną toaletą na piętrze. To jest priorytet dla prawdziwego gospodarza miasta i prawdziwe wyzwanie cywilizacyjne. Przy braku finansów w budżecie trzeba podejmować decyzje o pierwszeństwie niektórych inwestycji nad innymi, mając na uwadze codzienne życie wrocławian, a nie kolejną delegację zagranicznych gości, których podwiezie się limuzyną w wybrane miejsce i podejmie oszałamiającym bankietem. W tym samym czasie tysiące wrocławian będą przemierzać zakorkowane ulice swojego ukochanego miasta – w zatłoczonych środkach komunikacji miejskiej, marząc, by po kilkudziesięciu minutach stania na jednej nodze, choć na chwilę przysiąść, a także we własnych samochodach – fantazjując o miejscu, w którym można stanąć bez zakazu po kilkudziesięciu minutach spędzonych na dwóch najtrudniejszych odcinkach rajdu w tej części świata: Dom-Praca i Akademik-Uczelnia. Wyniki międzynarodowej ankiety oceniającej stopień „zakorkowania” europejskich miast są obecnie nieubłagane. Wśród sześćdziesięciu wytypowanych miast jesteśmy na trzecim miejscu w tym niechlubnym wyścigu, wyprzedzając nie tylko -wzmiankowany już- Poznań czy Kraków, ale także Paryż i Londyn. Inaczej też, niż Rafał Dutkiewicz, postrzegam relacje z tzw. „biznesem”. To właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa, szczególnie dziś w dobie kryzysu, stanowią zaporę przed bezrobociem, a nie megakoncerny, które korzystają z rozlicznych ulg i ułatwień, ale niechętnie zostawiają u nas podatki. Megakoncerny bowiem przy kolejnym ekonomicznym zawirowaniu przeniosą swe filie do jakiegoś innego kraju, z tańszą siłą roboczą. Wspieranie lokalnej przedsiębiorczości musi być pierwszorzędną cechą następnej kadencji, a Prezydent Miasta musi być bliżej zwykłych, ciężko pracujących ludzi. Reasumując: moje postrzeganie prezydentury i następnej kadencji opiera się, między innymi, na czterech wyraźnych priorytetach. Przede wszystkim chcę przywrócić solidarny Wrocław i zlikwidować podział na „wyspy szczęśliwości” dla niektórych i „dzielnice beznadziei” dla innych. Mieszkańcy każdej dzielnicy i każdego osiedla muszą czuć się tak samo ważni i otoczeni opieką władz miasta. Po drugie - pragnę skończyć z prezydencką praktyką chowania się za urzędniczy kordon. Czas najwyższy, by możliwość spotkania z Prezydentem nie była nagrodą dla wybranych, ale codziennością i naturalną sposobnością dla wszystkich mieszkańców. Po trzecie - chcę, by Wrocław stał się miastem do mieszkania, nie tylko do zwiedzania. Oznacza to codzienny komfort mieszkańców: miejsca w żłobkach i przedszkolach, przejezdne drogi, bezpieczne osiedla, czyste podwórka, sprawna komunikacja miejska, osiedlowe baseny, boiska i miejsca rekreacji- to te elementy sprawiają, że we Wrocławiu chce się żyć. Niestety nie zagwarantuje tego nawet najpiękniej tryskająca fontanna. Po czwarte - zamierzam przywrócić szacunek dla lokalnej przedsiębiorczości, ponieważ to właśnie ona decyduje w największej mierze o dobrobycie mieszkańców Wrocławia i o poziomie ich życia. W majowym Newsweeku ukazał się artykuł o Prezydencie Rafale Dutkiewiczu, zatytułowany znamiennie „Pan na Wrocławiu”. Tak też niestety wygląda ta prezydentura pod koniec swojej drugiej kadencji: dwór potakujących urzędników wokół i nasze miasto widziane zza szyb służbowego auta lub okien gabinetu. A stamtąd trudno dostrzec realne problemy mieszkańców. Mam nadzieję, że ten tekst o dwóch perspektywach postrzegania zarządzania miastem, zainteresuje Państwa i że opatrzycie go Państwo swoimi komentarzami. Bardzo jestem ich ciekaw, dlatego też zachęcam i zapraszam do dyskusji. Dawid Jackiewicz
KOMENTARZE
1. 24 września 2010, 12:50 @Dawid Jackiewicz: witam Pana bardzo serdecznie w naszym gronie. Proszę o regularne zaglądanie do serwisu, udział w dyskusjach i nowe wpisy. Pozdrawiam! @Dolnoslazacy.pl: to kolejny blog kandydata na prezydenta dolnośląskiego miasta, po blogu znanego nam wszystkim doskonale Patryka Wilda - kandydata na prezydenta Wałbrzycha. Należy wyrazić nadzieję, że do nich dołączą następni i że sobie z nimi porządnie podyskutujemy :-) 2. 24 września 2010, 13:10 @D.Jackiewicz "Na nieśmiertelny, prezydencki szlagier o budowie wałów przeciwpowodziowych na Kozanowie opuśćmy zasłonę milczenia." Coś mi się wydaję, że wały to problem wojewody, obecnie Pana Jurkowlańca, a nie prezydenta. (???) 3. 24 września 2010, 21:14 to kolejny blog kandydata na prezydenta dolnośląskiego miasta, po blogu znanego nam wszystkim doskonale Patryka Wilda - kandydata na prezydenta Wałbrzycha. Należy wyrazić nadzieję, że do nich dołączą następni i że sobie z nimi porządnie podyskutujemy :-)Tomku. Jeśli chodzi o mnie to właśnie nie chcę być jak politycy, którzy zaczynają blogować wtedy gdy ogłoszona zostanie kampania. I nie zamierzam używać tej naprawdę unikalnej platformy (unikalnej w skali Kraju) do kampani,ani nie chcę być o to posądzanym. I dlatego chwilowo się wyłączyłem:) za co przepraszam pozdrawiam 4. 24 września 2010, 21:32 @Patryk Wild Zawsze się cieszę mogąc Pana przeczytać i czasem posłuchać publicznie, także na D24. Proszę jednak nie odbierać prawa do tej formy komunikacji komukolwiek, a zwłaszcza politycznej konkurencji, bo wóczas można to odczytać jako niskich lotów atak kampanijny - dla doprecyzowania Pański. Każdy ma prawo założyć bloga w dowolnej chwili na D24 - to jedna z jego b. pozytywnych cech. Faktem natomiast jest, że jeśli autor powyższego bloga po wyborach po prostu ulotni się z D24, to będzie to po pierwsze nieeleganckie, a po drugie potwierdzi to, o czym Pan napisał. 5. 26 września 2010, 09:41 @Patryk Wild: Jeśli chodzi o mnie to właśnie nie chcę być jak politycy, którzy zaczynają blogować wtedy gdy ogłoszona zostanie kampania.Mnie zaś cieszy, że wszystkim nam udało się wytworzyć pewną "polityczną poprawność", choć na niewielką jednak skalę, która "zmusza" do zakładania blogów w naszym serwisie. I nie zamierzam używać tej naprawdę unikalnej platformy (unikalnej w skali Kraju) do kampani,ani nie chcę być o to posądzanym. I dlatego chwilowo się wyłączyłem:)Dzięki za miłe słowo. Wyłączyłeś się zupełnie niepotrzebnie. Odnoszę wrażenie, że użytkowników mogłyby interesować twoje pomysły na Wałbrzych. Może twoi kontrkandydaci też chcieliby z tobą popolemizować :-) Agitki łatwo odróżnić od wpisów problemowych. Pozdrowienia! 6. 27 września 2010, 07:17 @K.Kunert "Faktem natomiast jest, że jeśli autor powyższego bloga po wyborach po prostu ulotni się z D24, to będzie to po pierwsze nieeleganckie, a po drugie potwierdzi to, o czym Pan napisał." No już takie przykłady są nam znane. 7. 27 września 2010, 07:28 @Dawid Jackiewicz Przy okazji trzeba dodać, że Wrocław jest, drugim po stolicy, najbardziej zadłużonym miastem w Polsce i na każdego z nas, wrocławian, przypada 2809 zł do oddania. Dla porównania w Poznaniu, który też rozwija się, remontuje stadion, przygotowuje się do EURO 2012 i ma Aquapark- a nawet kilka…- zadłużenie na jednego mieszkańca wynosi 1300 zł. Co Pan proponuje, czy jest jakaś "finansowa, strategiczna koncepcja" oddłużenia? Przede wszystkim chcę przywrócić solidarny Wrocław i zlikwidować podział na „wyspy szczęśliwości” dla niektórych i „dzielnice beznadziei” dla innych. Zatem co z rewitalizacją dzielnic typu "getto biedy" np. Nadodrze? Po czwarte - zamierzam przywrócić szacunek dla lokalnej przedsiębiorczości, ponieważ to właśnie ona decyduje w największej mierze o dobrobycie mieszkańców Wrocławia i o poziomie ich życia. Wracając do pierwszego cytatu, wiem, że poznańskie firmy małe średnie i duże, inwestycje lokują w dużej mierze "poza domem", czy uważa Pan, że to jest droga do pomniejszenia zadłużenia, czy ma Pan inny pomysł na podciągnięcie małej i średniej przedsiębiorczości we Wrocławiu? Na razie tyle :) 8. 27 września 2010, 07:49 A ja bedę złośliwy i przypomnę, że zarówno PO jak i PIS byliście w koalicji i popieraliście przez ostatnie lata prezydenta Dutkiewicza. Dzisiaj wielu prominentnych działaczy PO jest w administracji prezydenckiej. PIS nadal jest w koalicji. Tak więc winą za ostatnie 8 lat nie można obciążąć wyłącznie prezydenta Dutkiewicza. No chyba, że rada miejska nic nie może i jest tylko maszynką do głosowania. Ale przy uchwalaniu budżetu macie panowie radni coś do powiedzenia. Czy pańskie ugrupowanie w radzie miejskiej zrobiło coś aby zmienić ten stan rzeczy? Czy próbowało?A jeśli tak to jak? 9. 29 września 2010, 12:55 Tak jak myślałem, figurka woskowa na gabinetach, która nie potrafi napisać dwóch zdań na blogu... kiepscy doradcy tym bardziej przed wyborami- milczenie gorsze od konkurencji. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Poseł na Sejm RP.
Wiceprzewodniczący Komisji Skarbu Państwa. ARCHIWUM BLOGA
POLECAM
KOMENTOWANE
CZYTANE
Plac Kaczyńskiego (41) Jeszcze tu wrócę (6) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |