Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Dawid Jackiewicz > Obsesje pewnego redaktora
BLOG
15 kwietnia 2011, 11:39
Obsesje pewnego redaktora
Jerzy Sawka już raz zauważony przez Radę Etyki Mediów jako dziennikarz nierzetelny, nieobiektywny i nieetyczny (za kłamliwe sprawozdanie sprawy sądowej z moim udziałem) znów wraca do ulubionych insynuacji. Pisze on w GW z 8 kwietnia: „Tylko dzięki nieoficjalnym negocjacjom z Dutkiewiczem Dawid Jackiewicz, szef lokalnego PiS, w ubiegłym roku odstąpił od forsowania kandydatury Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego - we wspólnym pakiecie ze wspomnianą trójką - na honorowych wrocławian. Ale ówczesny kompromis dziś już nie obowiązuje”.


Pal sześć, że Sawka ma widoczną obsesję na moim punkcie, i jak każdy obsesjonat boi się skonfrontować ze mną na sali sądowej, w czym pomaga mu jego redakcja odmawiając podania adresu koniecznego do wręczenia mojego pozwu. Pal sześć, bo czytelnik GW kojarzy chyba, że jestem posłem, a nie radnym, a każda osoba obdarzona pamięcią wie, że nie było żadnego kompromisu ani tajnych negocjacji. Radni PiS nigdy nie wycofali się ze zgłoszonej kandydatury Lecha Kaczyńskiego, w pierwszej kolejności zgłaszając tragicznie poległych w katastrofie wrocławian. Przypomnę, co pisał wtedy red. Sawka: „Marzy mi się, że radni wyrwą Wrocław z kleszczy patriotycznego szantażu i nie przyjmą tej propozycji [uhonorowania Aleksandry Natalli-Świat, Jerzego Szmajdzińskiego i Władysława Stasiaka tytułem honorowych obywateli miasta]”.


Red. Sawka traktuje czytelników GW jak zwyczajnych cymbałów bez pamięci, którym wszystko można wmówić. Daje też jasny wykład, kto powinien decydować o miejscu uhonorowania:„Lecha Kaczyńskiego trzeba więc uhonorować, ale nie pod naciskiem tych, którzy na jego kulcie chcą zbijać własny kapitał”. Czyli kto ma zgłaszać kandydaturę prezydenta – Gazeta Wyborcza i jej redaktorzy, którzy protestują przeciw honorowaniu w naszym mieście ofiar komunizmu i hitleryzmu? Może felietonista Sawki Klaus Bachman, który drwił, żeby imieniem Kaczyńskiego nazwać lotnisko? Przyznam się, że raczej nie liczę na inicjatywy tego grona.


O mojej inicjatywie z kampanii wyborczej, którą podtrzymuję – nazwania imieniem Prezydenta przyszłego placu Społecznego Sawka pisze tak: „Jackiewicz nie próżnował w misji jak najgodniejszego uczczenia Kaczyńskiego. Kandydując ostatniej jesieni na prezydenta Wrocławia, zapowiedział, że wystąpi o nadanie jego imienia placowi Społecznemu. I ponownie wystrzeli z tej armaty, gdy uzna, że moment po temu jest odpowiedni. Wrocławska władza będzie musiała znaleźć argumenty, żeby i tę propozycję odrzucić albo poddać się i oddać plac”. Po raz kolejny Sawka wznieca wojnę polsko-polską, już nawet w języku oddając swoje nastawienie do sprawy: bitwa, armaty, poddać się – to wszystko dotyczy, przypomnę, propozycji nazwy upamiętniającej jednego z przywódców Solidarności, której znaczek dumnie nosiła Wyborcza u początku swojego istnienia! Dzisiaj red. Sawka straszy nim wrocławian: „Jeśliby dziś przyjąć te wszystkie żądania, to Lech Kaczyński byłby honorowym obywatelem miasta, patronem jednego z największych placów Wrocławia oraz największego betonowego jednopylonowego mostu w Europie”. Zgroza, najlepiej dać mu skwer z fiołkami i drewnianą kładkę.


Przyznaję, że między red. Sawką a mną może być kulturowy konflikt. Patriotyzm i wolność jakośnie łączą mi się z piciem za wolność we wrocławskich knajpach, gwizdaniem na ulicy i organizowaniem kontrdemonstracji, Sawka deklaruje poparcie dla inicjatyw, które są mi obce: „Jestem za legalizacją pornografii, nie przeszkadzają mi domy publiczne. Jestem za utworzeniem Dzielnicy Czerwonych Latarń we Wrocławiu” (GW, 22.06.2005), a czołowymi osiągnięciami wolności w Polsce według niego jest przyznanie się do bycia gejem. Przykro mi, ale gdy red. Sawka chce nas wzruszyć i opowiada: „gdy dowiedziałem się o skutkach katastrofy powiedziałem do syna: - Zginął nasz prezydent” zwyczajnie w to nie wierzę. Prezydent reprezentował wartości, które red. Sawka rozumie zupełnie inaczej. Patriotyzm, poczucie obywatelskich obowiązków i społecznej solidarności, nieprzekupność, wiara, że Polska może być lepsza niż jest, to nie jest to samo, co gwizdanie na ulicy, picie 4 czerwca, czy obsesyjne atakowanie wybranych polityków. „Jaki to moralny terror spowodował, że wszyscy zamilkliśmy, pomiędzy sobą mówiąc, że Kaczyński zwyczajnie na Wawel nie zasługuje, a publicznie milcząc na ten temat?” — to akurat wiarygodne słowa Sawki o prezydencie z jego tekstu tuż po katastrofie.


Pasją Sawki są naturalne metody pracy z końmi, także tymi pożyczanymi od wpływowych polityków PO, czym się chwali na swoim blogu. Nie wystarczy nosić kowbojski kapelusz i ujeżdżać konie, by być kowbojem. Ale jeden kowboj Sawkę przypomina. To John Wayne z Poszukiwaczy Johna Forda, rozgoryczony, rasistowski, przepełniony nienawiścią i agresją, obsesyjnie tropiący prawdziwych i domniemanych przeciwników. Mam nadzieję, że tak jak filmowy Ethan red. Sawka znajdzie w końcu cel w życiu.




P.S. Swoistym postscriptum do tego tekstu jest niebywała nagonka, jaką dziennikarze Sawki urządzili na mnie po słowach użytych w trakcie obchodów Smoleńskich. Nie wypada nawet tłumaczyć, że mówiłem tylko o incydencie z początku strajku, a nie o całym życiorysie P. Krzywonos. Po trzydniowym rytualnym obrzucaniu mnie błotem przez trzech kolejnych dziarskich podwładnych Sawki, jeden z nich odważył się sięgnąć do źródeł mojej opinii o wydarzeniu z Sierpnia '80, uznając relacje świadków tamtych dni oczywiście za „ipeenowsko” skażone. Upieram się jednak, że teksty IPN są bardziej wiarygodne od domniemań podwładnych Sawki.
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik

KOMENTARZE
1.
15 kwietnia 2011, 21:25
Pkt 6 Regulaminu serwisu:
Właściciel wpisu ponosi nieograniczoną odpowiedzialność za treści zawarte we wpisie zamieszczonym w serwisie Dolnoslazacy.pl.
2.
21 kwietnia 2011, 12:48
Polityk pracuje słowem, powinien umieć się nim posługiwać i powinien brać za nie pełną odpowiedzialność. Brak takihch umiejętności niby nie wyklucza polityka z polityki, ale z drugiej strony świadomy polityk powinien wiedzieć o tym. Niewielka jakość rzemiosła dziennikarskiego nie jest żadną obroną. Mówiąc dosadniej jakość i polityków i dziennikarzy nie jest ich najmocniejszą stroną.

Dziwi mnie zupełny brak komentarzy pod tym tekstem.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Poseł na Sejm RP.
Wiceprzewodniczący Komisji Skarbu Państwa.
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930
POLECAM
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.